Otworzył szafkę w męskiej szatni i zamrugał. Na dolnej półce, obok czyjegoś dezodorantu i ręcznika, leżało puste, zgniecione opakowanie. Wziął je do ręki. Etykieta była częściowo starta, ale napis tabletki na powiększenie penisa i kilka obiecujących haseł o naturalnym powiększeniu dało się jeszcze odczytać. Przewrócił butelkę w palcach. Ktoś tu ewidentnie skończył kurację i zostawił śmieci. Uśmiechnął się krzywo pod nosem, wrzucił opakowanie do kosza i zamknął szafkę. Pod prysznicem myśl jednak wracała. Wyobrażał sobie faceta, który przez tygodnie łykał te tabletki po cichu, sprawdzając w lustrze, czy coś się zmienia. Może tak samo jak on kiedyś, gdy sam ukrywał podobne buteleczki. Woda spływała mu po plecach, a on spojrzał w dół na własne ciało. Od czasu, gdy ona znalazła jego zapas i zamiast się śmiać, zaczęła go jeszcze chętniej brać, przestał się aż tak przejmować. Ale puste opakowanie w szatni przypomniało mu, że nie on jeden nosi w sobie takie tajemnice. Wyszedł z siłowni wcześniej niż planował. W domu zastał swoja kobietę w kuchni, w samej koszulce. Pocałował ją w kark i od razu poczuł, jak napięcie z treningu miesza się z czymś cieplejszym. – Znalazłem dziś coś zabawnego w szatni – powiedział, obejmując ją od tyłu. Opowiedział o pustym opakowaniu tabletek na powiększenie penisa. Ona odwróciła się w jego ramionach, uniosła brwi i roześmiała się cicho. – Serio? Ktoś zostawił dowód? – Pogładziła go po brzuchu, a potem niżej, przez materiał dresów. – A ty jak się z tym czujesz, panie tajny agentcie od tabletek?. Wzruszył ramionami, ale już twardniał pod jej dłonią. Zauważyła, uśmiechnęła się szerzej i pociągnęła go do sypialni. Rozebrała go powoli, klęcząc przed nim, i wzięła do ust bez pośpiechu. Ssąc, spoglądała w górę, jakby chciała mu powiedzieć, że cokolwiek ktoś łyka w szatni, ona i tak woli to, co ma przed sobą. Kiedy wstała, zepchnęła go na łóżko i usiadła na nim twarzą w twarz. Wzięła go w dłoń, potarła główką o swoje wejście i powoli opuściła się w dół. Weszła do końca, z zadowolonym westchnieniem. Zaczęła się kołysać – głęboko, uważnie, trzymając kontakt wzrokowy. – Wyobrażasz sobie tego faceta? – szepnęła między ruchami. – Siedzi w szatni, łyka tabletki, a ty masz mnie. I ja czuję cię całego. – Następnym razem jak znajdziesz takie opakowanie, przynieś do domu. Użyjemy wyobraźni. Zaśmiał się w jej włosy. Puste pudełko w szatni siłowni stało się tylko pretekstem. Tutaj, w ich łóżku, nie potrzebował żadnych tabletek, żeby czuć się wystarczający. Już dawno mu to udowodniła – ciałem, słowami i tym, jak mocno trzymała go w sobie jeszcze długo po wszystkim.