Jej libido zaskoczyło mężczyzn.

 mężczyzna nie kończący szybko

Była cicha, prawie niewidoczna w tłumie trzydziestolatka o spokojnym spojrzeniu i miękkim głosie, nigdy nie dawała po sobie poznać, że pod spokojną powłoką tli się ogień kobiecości i szaleństwa. Kolegom z pracy wydawała się kobietą, którą łatwo przeoczyć – zawsze punktualna, zawsze uprzejma, nigdy nie flirtująca. Aż do tej nocy. Impreza firmowa w prywatnym domu zaczęła się niewinnie. Alkohol płynął, muzyka grała głośno, a ludzie rozluźniali się coraz bardziej. Ona siedziała na kanapie, nogi skrzyżowane, sukienka delikatnie uniesiona. Gdy 53 letni firmowy portier usiadł obok niej, poczuł, jak jej dłoń niechcący ociera się o jego udo. Uśmiechnęła się tylko. Potem wstała, wzięła go za rękę i poprowadziła na górę, do sypialni, nie mówiąc ani słowa. Drzwi zamknęły się cicho. Odwróciła się, spojrzała mu prosto w oczy i rozpięła sobie sukienkę jednym ruchem. Stanęła naga, pewna siebie, a portier zwyczajny sprzątacz nie Menager itp.. zamarł. – Myślałeś, że jestem grzeczna? – szepnęła, podchodząc bliżej. Jej dłonie były zdecydowane, usta głodne. Pocałowała go tak, jakby chciała pożreć, a potem zepchnęła na łóżko. Nie prosiła. Brała. Wkrótce drzwi otworzyły się ponownie. Tomasz przedstawiciel handlowy, który szukał łazienki, wszedł i zatrzymał się w progu. Uniosła wzrok znad ciała leżącego mężczyzny, uśmiechnęła się i skinęła głową. – Wejdź – powiedziała spokojnie. Tomasz zawahał się tylko chwilę. Potem był już obok, a ona prowadziła ich obu, jakby od zawsze wiedziała, czego chce. Jej oddech był ciężki, ruchy pewne, głos niski i rozkazujący. Każdy kolejny pocałunek, każdy dotyk, każde westchnienie pokazywało, że to ona dyktuje tempo. Mężczyźni, którzy uważali się za doświadczonych, nagle poczuli się jak nowicjusze, jej libido naprawdę zaskoczyło ich. Nie była już cicha i niewidoczna. Była głodna, niecierpliwa i absolutnie bez zahamowań. Brała, dawała, domagała się więcej. Gdy w końcu leżeli wyczerpani, a ona usiadła na skraju łóżka, poprawiając włosy, uśmiechnęła się lekko. – Myśleliście, że wiecie, kim jestem – powiedziała cicho. – A ja tylko czekałam na odpowiedni moment. Wyszła z pokoju tak samo spokojnie, jak weszła. Zostawiła ich z myślą, że nigdy więcej nie ocenią kobiety po pozornym spokoju. Bo czasem właśnie ten spokój skrywa największe zaskoczenie.