Małe piersi stały się jej obsesją.

 mężczyzna nie kończący szybko

Od lat unikała lusterek w pełnym świetle. Za każdym razem, gdy stawała nago przed taflą szkła, wzrok automatycznie spadał na biust. Mały, płaski, prawie dziewczęcy. W staniku wyglądał znośnie, bez niego – jak niedokończona część ciała. Myśl o tym wracała codziennie, rano i wieczorem, a z czasem zaczęła pojawiać się także w ciągu dnia. W pracy unikała obcisłych bluzek i luźnych dekoltów. Na basenie nosiła kostium z usztywnianymi miseczkami. W łóżku z partnerem często zostawiała stanik, tłumacząc, że tak jest jej wygodniej. On mówił, że jest piękna, że nie zwraca na to uwagi, że kocha ją całą, kiwała tylko głową, ale w środku nie wierzyła. Porównywała się z koleżankami, z aktorkami, z dziewczynami na ulicy. Każdy pełniejszy dekolt bolał. Zaczęła czytać fora. Godzinami przewijała wpisy o ćwiczeniach, masażach, tabletkach hormonalnych, kremach. Kupowała kolejne preparaty, które znikały w szufladzie po dwóch tygodniach bez efektu. W nocy budziła się z myślą, że nigdy nie będzie wyglądać „jak trzeba”. Rano sprawdzała w lustrze, czy coś się zmieniło. Nic się nie zmieniało. Pewnego dnia partner przyłapał ją, gdy stała bokiem do lustra i unosiła piersi dłońmi, oceniając. – Znowu to samo? – zapytał cicho. Asia odwróciła wzrok. Nie umiała powiedzieć, że małe piersi stały się już nie tylko kompleksem, ale prawdziwą obsesją. Że myśl o nich zabiera jej radość z ciała, z seksu, z zwykłego dnia. Że nawet gdy on ją pragnie, ona wciąż widzi tylko to, czego jej brakuje. Położyła się obok niego, ale długo nie mogła zasnąć. W ciemności powtarzała sobie, że powinna przestać. Że to tylko piersi. A jednak rano znowu podeszła do lustra. I znowu spojrzała w dół. Ciągle to samo małe piersi i jej obsesja na tym punkcie.