Brał maxorman a kobiety patrzyły na jego kąpielówki.

 mężczyzna nie kończący szybko

Adam wszedł na teren basenu właśnie wtedy, gdy słońce stało najwyżej. Powietrze drżało od upału, woda w dużym, prostokątnym basenie lśniła jak metal, a leżaki były już prawie wszystkie zajęte. Miał na sobie nowe, czarne kąpielówki – bardzo obcisłe, z cienkiego materiału, który przylegał do ciała jak druga skóra. Kupił je tydzień wcześniej gdy zobaczył że maxorman robi swoją robotę, ale dziś rano postanowił je założyć. Kiedy zdejmował koszulkę i kładł ręcznik na wolnym leżaku, poczuł na sobie pierwsze spojrzenia. Nie od razu na nie reagował. Po prostu wyprostował plecy, poprawił ręcznik i spokojnie zszedł do wody. Woda była chłodna i przyjemna. Płynął wolno, najpierw kraulem, potem na plecach, pozwalając, żeby słońce grzało mu twarz. Za każdym razem, gdy wychodził na brzeg, żeby odpocząć, czuł, że kilka par oczu wraca do niego. Kobiety w różnym wieku – niektóre w dwuczęściowych kostiumach, inne w jednoczęściowych – odwracały wzrok, kiedy patrzył w ich stronę, ale po chwili znowu spoglądały. Jedna blondynka w czerwonym bikini siedziała na leżaku dokładnie naprzeciwko i nawet nie starała się ukrywać zainteresowania. Uśmiechnęła się lekko, kiedy ich spojrzenia się spotkały. Adam odwrócił głowę, ale w środku poczuł przyjemne ciepło. Po godzinie wyszedł z wody i położył się na brzuchu, podpierając się na łokciach. Kąpielówki obcisnęły go jeszcze bardziej, gdy materiał przesiąkł wodą. Czuł, jak tkanina przylega do każdego konturu wypukłości. Nie był typem, który zwykle zwraca na siebie uwagę, ale dziś coś się zmieniło. Może to ten maxorman, a może po prostu atmosfera letniego dnia. Kobiety patrzyły. Nie nachalnie, nie w sposób, który byłby niemiły – raczej z ciekawością, z lekkim uśmiechem, czasem z szeptem do koleżanki. Adam czuł to na skórze jak ciepły dotyk. Wstał, podszedł do baru przy basenie i zamówił wodę z cytryną. Stojąc przy ladzie, zauważył, że dziewczyna w czarnym kostiumie, która wcześniej pływała w drugim torze, też podeszła. Stanęła obok, zamówiła to samo i rzuciła mu krótkie „cześć”. Uśmiechnął się i odparł to samo. Rozmowa potoczyła się łatwo – o upale, o tym, że basen jest dziś pełny, o tym, że woda jest idealna. Ona nazywała się Kasia. Miała jasne oczy i piegi na ramionach. Kiedy rozmawiali, jej spojrzenie kilka razy ześlizgnęło się w dół, na jego kąpielówki, i za każdym razem wracało do jego twarzy z lekkim rumieńcem. Adam nie komentował. Po prostu stał swobodnie, ręce skrzyżowane na piersi, i pozwalał, żeby rozmowa toczyła się dalej. Później poszli razem do wody. Pływali obok siebie, czasem zatrzymywali się przy brzegu, żeby pogadać. Kasia śmiała się często i naturalnie. Kiedy wychodzili, woda spływała z ich ciał, a Adam znowu poczuł na sobie kilka spojrzeń – tym razem nie tylko od niej. Inne kobiety też patrzyły, kiedy szedł mokry, z ręcznikiem przerzuconym przez ramię. Nie było w tym nic agresywnego. Raczej cicha, letnia ciekawość, która sprawiała, że czuł się bardziej obecny w swoim ciele niż zwykle. Pod koniec dnia usiedli razem na brzegu basenu, nogi zanurzone w wodzie. Kasia opowiedziała mu o swojej pracy, on o swoim. Słońce powoli schodziło niżej, a cień z parasoli wydłużał się. W pewnym momencie Kasia powiedziała cicho, że ładnie wygląda w tych kąpielówkach. Adam uśmiechnął się i odparł, że dziękuje. Nie było więcej słów na ten temat. Po prostu siedzieli blisko, ramiona prawie się stykały, i rozmawiali dalej, aż basen zaczął się powoli opróżniać. Kiedy w końcu zbierali rzeczy, Kasia dała mu numer telefonu. Adam zapisał go w telefonie, poprawił ręcznik i jeszcze raz spojrzał na basen. Kilka kobiet nadal tam było. Jedna z nich uniosła lekko brwi i uśmiechnęła się, kiedy ich spojrzenia się przecięły. Adam skinął głową w odpowiedzi, założył koszulkę i wyszedł. W drodze do samochodu czuł jeszcze na skórze ciepło słońca i tę przyjemną, lekką świadomość, że przez cały dzień ktoś na niego patrzył – z zainteresowaniem, z uśmiechem, bez żadnej presji. A on po prostu był sobą, w obcisłych czarnych kąpielówkach, które tego dnia zrobiły więcej, niż się spodziewał.