Był spokojny, raczej cichy, nigdy nie chwalił się w łóżku. Ich spotkania były przyjemne, ale przewidywalne – czułe, dokładne, bez większych niespodzianek. Tego wieczoru wszystko wyglądało jak zwykle. Pocałunki, powolne rozbieranie, ciepłe dłonie na skórze. Ania zamknęła oczy, oddając się rytmowi, przekonana, że zna już każdy szczegół jego ciała. Gdy tempo przyspieszyło, poczuła, jak napięcie w nim narasta szybciej niż zwykle. On oddychał ciężko, dłonie zacisnął na jej biodrach mocniej. Uśmiechnęła się w duchu, myśląc, że zaraz wszystko się skończy tak, jak zawsze – krótko, kontrolowanie, bez większego rozmachu. Tymczasem w ostatniej chwili coś się zmieniło. Jego ciało drgnęło gwałtowniej, a ona poczuła nagły, intensywny napór. Wytrysk był tak obfity i duży, że otworzyła szeroko oczy z zaskoczenia. Ciepła fala zalała ją niespodziewanie mocno, dłużej i intensywniej niż kiedykolwiek wcześniej. Przez chwilę nie mogła złapać oddechu – nie z przyjemności samej w sobie, lecz z czystego zdumienia. On zamknął oczy, wciąż drżąc, a ona patrzyła na niego, jakby widziała go po raz pierwszy. – Nie spodziewałam się… – wyszeptała, gdy wreszcie odzyskała głos. On tylko uśmiechnął się lekko, wciąż łapiąc oddech. Przetarła czoło, wciąż czując ciepło na skórze. W jej głowie kłębiły się myśli. Ten spokojny, przewidywalny mężczyzna właśnie zaskoczył ją czymś, czego nie potrafiła przewidzieć – dużym wytryskiem. I nagle zwyczajne spotkanie stało się czymś, o czym będzie myśleć jeszcze długo.